Wyjechanie do nowego państwa niosło za sobą wile strat takich jak zostawienie rodziny i przyjaciół.Tak jak pisałam w ostatnim poście ukończyłam teraz pierwszą gimnazjum, wyjechała 2 tygodnie przed zakończeniem roku,ale nie miało to najmniejszego wpływu na oceny i świadectwo,ale wracając to strat kiedy zaczęłam zdawać sobie sprawę z tego że wyjeżdżam musiałam powoli zacząć się żegnać z przyjaciółmi,na początku było okej,z nauczycielami mimo wszystko trudno mi było się pożegnać,ale dzień przed wyjazdem to była masakra.Był to dzień zarazem najpiękniejszy jak i najgorszy moim życiu.Ja i pare najbliższych osób z klasy wybraliśmy się do mcdonalda,na początku było wszystko okej wszyscy się dobrze bawili itp. ale kiedy przyszło nam się pożegnać wszyscy ryczeli jak małe dzieci i nie potrafiliśmy się pożegnać trwało to ponad dobre pół godziny.Wszyscy podpisali mi się na koszulkach i w końcu poszliśmy do swoich domów.
Kolejną najgorszą rzeczą przed wyjazdem było to,że mieliśmy pieska który był bardzo chory i w takim stanie w jakim on był nie mogliśmy się podjąć przywiezienia go do Norwegii.Był z nami 12/13 lat więc to bylo dla mnie chyba najgorsze przeżycie przed wyjazdem.
Więc ogólnie rzecz biorąc cały miesiąc przed wyjazdem był spędzony z przyjaciółmi,było dużo śmiechu a jeszcze więcej chyba płaczu.To był jeden z najbardziej emocjonalnych okresów w moim życiu XD
sobota, 26 lipca 2014
piątek, 25 lipca 2014
Nowy początek
Hejka :) Nazywam się Patrycja,mam 14 lat.Jak sam tytuł posta wskazuje ostatnio w moim życiu zaszła duża zmiana,można powiedzieć,że zaczęłam życie od nowa a mianowicie 16 czerwca wyjechałam z rodziną do Norwegii.
Wszystko działo się dosyć szybko.Moja mama kilka miesięcy temu zaczęła się uczyć norweskiego,bo mieliśmy plany(bardzo odległe i wręcz nie realne dla mnie)wyjechać kiedyś do taty,który pracuje tutaj już od 10 lat.W sumie to miałam wrażenie,że wyprowadzka przeciągnie się aż to mojego liceum,ale pewnego dnia przypadkiem dowiedziałam się,że za ok.2 miesiące wyjeżdżamy.Było to dla mnie ciężkie bo byłam w pierwszej klasie gimnazjum dopiero co poznałam nowych ludzi i tak nagle musiałam wyjechać.Ogólnie wyglądało to tak że moja siostra pojechała do taty żeby pomóc szukać mieszkania bo mój tata nie mówi w żadnym obcym języku,mieliśmy bardzo ograniczony budżet więc ciągle nasz wyjazd był wielką nie wiadomą,ale miesiąc przed wyjazdem tata znalazł mieszkanie(pomijając fakt,że jadąc podpisać umowę znalazł lepsze i podpisał umowę w drugim).Potem załatwili mojemu bratu klub piłkarki,żeby dalej grał w piłkę i byliśmy już praktycznie pewni naszego wyjazdu.
Tak krótko streściłam wam planowanie wyjazdu o ile można to nazwać planowaniem...
a teraz wracając do bloga,prowadzę już jeden blog http://patrycja1204.blogspot.no/ piszę w nim o mojej codzienności i czasami pojawiają się jakieś outfity,jednak ten będzie mi służył bardziej do przybliżenia wam mojego życia za granicą pokazania jakie trudności napotkam na swojej drodze a takich pewnie bd wiele !
W następnym poście postaram wam się trochę opisać jeszcze sytuacje przed wyjazdem,jak wyglądały pożegnania ze znajomymi itp. i mam nadzieję,że pojawią się jakieś zdjęcia :)
Wszystko działo się dosyć szybko.Moja mama kilka miesięcy temu zaczęła się uczyć norweskiego,bo mieliśmy plany(bardzo odległe i wręcz nie realne dla mnie)wyjechać kiedyś do taty,który pracuje tutaj już od 10 lat.W sumie to miałam wrażenie,że wyprowadzka przeciągnie się aż to mojego liceum,ale pewnego dnia przypadkiem dowiedziałam się,że za ok.2 miesiące wyjeżdżamy.Było to dla mnie ciężkie bo byłam w pierwszej klasie gimnazjum dopiero co poznałam nowych ludzi i tak nagle musiałam wyjechać.Ogólnie wyglądało to tak że moja siostra pojechała do taty żeby pomóc szukać mieszkania bo mój tata nie mówi w żadnym obcym języku,mieliśmy bardzo ograniczony budżet więc ciągle nasz wyjazd był wielką nie wiadomą,ale miesiąc przed wyjazdem tata znalazł mieszkanie(pomijając fakt,że jadąc podpisać umowę znalazł lepsze i podpisał umowę w drugim).Potem załatwili mojemu bratu klub piłkarki,żeby dalej grał w piłkę i byliśmy już praktycznie pewni naszego wyjazdu.
Tak krótko streściłam wam planowanie wyjazdu o ile można to nazwać planowaniem...
a teraz wracając do bloga,prowadzę już jeden blog http://patrycja1204.blogspot.no/ piszę w nim o mojej codzienności i czasami pojawiają się jakieś outfity,jednak ten będzie mi służył bardziej do przybliżenia wam mojego życia za granicą pokazania jakie trudności napotkam na swojej drodze a takich pewnie bd wiele !
W następnym poście postaram wam się trochę opisać jeszcze sytuacje przed wyjazdem,jak wyglądały pożegnania ze znajomymi itp. i mam nadzieję,że pojawią się jakieś zdjęcia :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
